Słowacja – Wstęp

Słowacja wyróżnia się niezwykłym bogactwem przyrodniczym skondensowanym na niedużej przestrzeni. Jej krajobraz jest bardzo różnorodny i spodoba się najbardziej amatorom górskich wędrówek. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, bardziej lub mniej trudnego, ale wciąż atrakcyjnego.

Góry to jedno, bo można tu również zwiedzać średniowieczne zamki, zabytkowe miasta i miasteczka, jaskinie, czy też zrelaksować się w aquaparku. Ja nazywam je „wypełniaczami”, bo pozwalają na chwilę odpoczynku i regenerację po bardziej wyczerpujących wędrówkach. Taki wypełniacz może być równie ciekawy i atrakcyjny.


Przyrodniczych atrakcji Słowacji jest wiele, a wśród nich są: Tatry, Niżne Tatry (Nízke Tatry), Mała Fatra (Malá Fatra), Wielka Fatra (Veľká Fatra), Góry Choczańskie (Chočské vrchy), Słowacki Raj (Slovenský raj), Słowacki Kras (Slovenský kras). Słowacja dzieli z Polską Pieniny czy Bieszczady (Bukovské vrchy). Dlatego też na swój wakacyjny wyjazd musiałam wybrać tylko ułamek z nich, ale z nastawieniem, że ciąg dalszy nastąpi. 🙂


Wyjazd podzieliłam na dwie części:

Dzięki takiemu podziałowi nie byłam zmuszona pokonywać codziennie nadmiernej liczby kilometrów i wydawać zbyt wiele pieniędzy na benzynę. Chociaż deszcz i tak pokrzyżował trochę moje plany.

Na miejscu pogoda była bardzo kapryśna, a prognozy sprawdzały się tylko na dzień do przodu. Zdarzyło się też dwa razy, że jeszcze wieczorem zapowiadano pełne słońce, a już rano deszcz przez połowę dnia. Ponieważ bardzo nie chciałam wędrować po górach w mokrym, musiałam na bieżąco dostosowywać się do pogody, i właśnie przez deszcz nie udało mi się – będąc w Małej Fatrze – wstąpić do Doliny Prosieckiej i Kwaczańskiej w Górach Choczańskich. Ale generalny bilans jeśli chodzi o pogodę (w lipcu) wypadł na plus dla słońca. 🙂 Korzystałam z prognozy na www.yr.no i w większości się sprawdzała … na dzień do przodu. 😉 

Położenie na mapie:

Parametry zaprezentowanej wycieczki:
  • bazy wypadowe w trakcie mojego wyjazdu: Zázrivá (do Małej Fatry) i Svit (koło Popradu, w Tatry i na Słowacki Raj) ;

Zázrivá to nieduża wioska leżąca w zasadzie na południowo-zachodnim krańcu regionu Orava. Wybrałam ją z kilku powodów – pensjonat, który się tam znajduje, jako jedyny w okolicy oferował lodówkę w pokoju, blisko stamtąd do szlaku, którym planowałam wejść na Wielki Rozsutec, ale również na Orawę i w Góry Choczańskie. Natomiast o wiele bardziej popularną miejscowością w Małej Fatrze jest Terchová. Rzeczywiście jest tam sporo turystów i więcej atrakcji. To tutaj urodził się słynny Juraj Jánošík i okolica żyje jego historią. Większość tutejszych nazw i atrakcji nawiązuje do Janosika.

Svit to z kolei b.małe miasto leżące koło Popradu. Tyle samo stąd w Tatry co do Słowackiego Raju. Leżący 8 km dalej Poprad to z kolei miasto, w którym naprawdę tętni życie. Jak zwykle decydująca była lodówka w pokoju. Ruch turystyczny skupia się jednak w Tatrach, a przede wszystkim w Tatrzańskiej Łomnicy, z dużą i jednak droższą bazą hotelową. 

  • codzienne korzystanie z auta, do celu średnio 30 km.
Praktyczne informacje:
  • na Słowację zabrałam kupione w Polsce euro. Nie płaciłam kartą, bo bank za każdym razem pobiera ode mnie prowizję za przewalutowanie;
  • przed przekroczeniem granicy warto zatankować auto do pełna. Litr benzyny 95 na Słowacji kosztował przeważnie 1.420 euro (po bieżącym kursie wychodziło ponad 6 zł), kiedy u nas 5,09 zł;
  • podróżowanie autostradą po Słowacji jest płatne. Mapa z zaznaczonymi płatnymi odcinkami jest tutaj, a wszystko o cenach winiet i formie ich zakupu znajdziecie tutaj (najkrótsza 10-dniowa kosztuje 10 euro);

Ja nie zdecydowałam się na zakup winiety i poruszałam się tylko po drogach niepłatnych. W zaprezentowanej wycieczce płatna byłaby autostrada (diaľnica) D1. Podróżowałam nieco dłuższą, ale prawie równoległą do niej drogą nr 18, bardzo dobrej jakości, niezbyt mocno ruchliwą. Jeżeli jednak komuś zależy na czasie, to trzeba mieć na uwadze, że na zwykłej drodze jest ograniczenie do 90 km/h, a w terenie zabudowanym, przez który taka droga obowiązkowo przechodzi, to co najwyżej 50 km/h. Na autostradzie limit wynosi 130 km/h. Jeżeli już zdecydujemy, że chcemy podróżować dłużej, ale niepłatnymi odcinkami, to w nawigacji samochodu warto wybrać opcję, żeby wybierała zawsze drogę nie wymagającą winiety.

Zgodnie ze słowackimi przepisami w kabinie pojazdu koniecznie musi się znaleźć kamizelka odblaskowa dla osoby, która w trakcie awarii opuści pojazd na drodze. W aucie musi być także m.in.: koło zapasowe, podnośnik i klucze do zmiany opon, zapasowe bezpieczniki i żarówki, linka holownicza i trójkąt, apteczka z wyposażeniem według szczegółowego wykazu. Na Słowacji nie jest akceptowalny jakikolwiek poziom alkoholu we krwi.

Ponadto warto stosować się do ograniczeń prędkości na drodze, bo mandaty na Słowacji są wysokie. Podczas mojej wycieczki zdarzyło się raz, że w niewielkiej miejscowości natknęliśmy się na stojących przy drodze policjantów z lizakiem, którzy nas jednak nie zatrzymali (wcześniej jeden gościu nam mrygnął, chociaż i tak dbaliśmy o to, żeby zawsze jechać przepisowo). Generalnie wrażenie jest takie, że Słowacy jeżdżą wolniej i spokojniej.

  • przekonałam się kilkukrotnie, czy to na ulicy czy w górach, że nawet młodzi Słowacy nie rozmawiają i nie rozumieją po angielsku. Najprędzej dogadamy się ze Słowakami mówiąc do nich po polsku. I też wiele ze słowackiego zrozumiemy;
  • warto wykupić ubezpieczenie na podróż, w tym assistance obejmujące pokrycie kosztów ratownictwa i poszukiwania w górach, bo na Słowacji płaci się za to z własnej kieszeni. Moje ubezpieczenie obejmowało również koszty leczenia, OC, NNW, kradzież mienia w trakcie wyjazdu. Ubezpieczenie dla 2 osób na 12 dni wyniosło 113 zł. W zasadzie takie ubezpieczenie wykupuję na każdy swój wyjazd, nie tylko w góry;
  • wejście na teren Tatranský národní park i Národný park Malá Fatra był bezpłatny. W większości tych miejsc parking był również darmowy. Do Národnego parku Slovenský raj zdarzyło się raz zapłacić 1,5 euro za osobę za wstęp i za każdym razem za parking (3 i 5 euro);
  • z pewnością zauważycie, że podane czasy przejścia na drogowskazach przy szlakach na Słowacji są zbyt krótkie patrząc na realne możliwości. Ja podane wartość powiększałam o 40-50 proc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.